niedziela, 3 listopada 2013

ROZDZIAŁ I

Siedziałem w holu głównym czekając aż Zayn skończy śpiewać ostatnią zwrotkę piosenki. To będzie już koniec. Byłem tu sam. Reszta poszła kupić coś do jedzenia.
-Gh... ile można?- denerwowałem się, bo długo nie wracali z moimi żelkami. W końcu ujrzałem wesołego Louisa na końcu korytarza z paczką żelków w ręce.
-Dawaj!- krzyknąłem i podbiegłem wyrywając mu moje żelki z ręki. Szybko je otworzyłem i zacząłem jeść. Jestem uzależniony od zielonych misio-żelków.
-Chcę więcej!- krzyknąłem gdy zabrakło zielonych. Louis poczochrał moje włosy.
-Nie zamieniaj mi się w Nialla.- zaśmiał się.
-Słyszałem to!- wykrzyknął Niall, który właśnie ukazał się na końcu długiego korytarza. Ja i Louis zaczęliśmy się śmiać, a Niall tylko zrobił minę, hm... borsuka?
Zayn w końcu skończył i mogliśmy jechać do domu. Wyszliśmy z budynku. Liam otworzył drzwiczki samochodu i usiadł obok kierowcy. Do tyłu najpierw wsiadł Zayn, potem Niall i Louis. Dla mnie już nie było miejsca, więc usiadłem Louisowi na kolana.
-Złaź ze mnie krowo!- krzyknął.
-To się posuń!- odpowiedziałem na jego krzyk.
-Nie mam gdzie.- próbował się jakoś usprawiedliwić.
-No to trudno.- powiedziałem i dalej siedziałem na jego kolanach.
***
Dojechaliśmy do domu. Gdy wszedłem natychmiast rzuciłem się na miękką kanapę.
-Gramy w prawda czy wyzwanie?- zaproponował Niall.
-Tak!- ucieszyłem się jak małe dziecko.
-Ja zaczynam!- powiedział Louis. -Zayn... prawda czy wyzwanie?- zapytał.
-Prawda.
-Co chciałbyś teraz zrobić?
-Spać.- odpowiedział Zayn, a my wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
-Harry... prawda czy wyzwanie?
-Hm... niech będzie wyzwanie.- uśmiechnąłem się.
-Pocałuj Nialla.- powiedział Lou patrząc na nas dwóch. Wywróciłem oczami no i pocałowałem blondyna. Lekko się zarumienił, ale nikt poza mną tego nie zauważył.
-Hahahahah!- śmiali się pozostali.
-Oh... jakie to śmieszne.- oburzył się Niall.
-No bardzo!- powiedział dalej śmiejąc się Louis.
-No to teraz ty! Prawda czy wyzwanie?
-Hm... niech będzie wyzwanie! Jestę hardcorę!- zaśmiał się Lou.
-Odegraj z Liamem Titanic'a!- wykrzyknął irlandczyk. No i śmiejąc się, Liam i Lou zaczęli odgrywać Titanic'a. Było zabawnie, ale potem byłem trochę zmęczony i poszedłem do łazienki. Ściągnąłem z siebie ubrania i wziąłem prysznic.
***
Założyłem tylko bokserki i poszedłem do mojego pokoju. Usiadłem na łóżku, wziąłem telefon szukając w nim sam nie wiem czego. Drzwi się uchyliły i zobaczyłem w nich uśmiechniętą twarz Lou.
-Czego chcesz?- zapytałem.
-Nudzi mi się...- powiedział smutno. Już nie był taki uśmiechnięty.
-Chodź tu do mnie.- za to ja się uśmiechnąłem. Louis wbiegł do mojego pokoju i rzucił się na łóżko. Usiadł koło mnie i poczochrał mi włosy. Chwilę milczeliśmy.
-Hahahahah!- zaczął śmiać się Lou.
-Co!?
-Wyglądasz jak borsuk!- bąknął. Myślałem, że się na niego rzucę. Tak, zrobiłem to. Przygniotłem go moim ciężarem. Był dosłownie przyciśnięty do podłogi, bo w momencie gdy się na niego rzuciłem upadł z wielkim hukiem na podłogę.
-No weź... nie musisz być taki agresywny!- oburzył się. Ja tylko zacząłem się śmiać i w końcu wstałem z niewygodnej podłogi. Louis także się podniósł i wyszedł wystawiając mi język.
Położyłem się do łóżka i powoli zamknąłem oczy. Zacząłem rozmyślać o przeróżnych rzeczach. Zastanawiałem się kiedy w końcu będziemy mieć wolne. Dawno nie poczułem się niezobowiązany do niczego. Chciałbym znów czuć się spokojnie, a nie ciągle w biegu.
-Ehh... chciałbym już mieć to wszystko z głowy.- westchnąłem wgapiając się w sufit. Przekręciłem się na bok i zamknąłem oczy. Dość szybko zasnąłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz